"Dobra książa to rodzaj alkoholu – też idzie do głowy" – Magdalena Samozwaniec
środa Styczeń 24th 2018

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

,,W Pierścieniu Ognia” – Suzanne Collins

 

Długo mi to wszystko zajęło… No może nie czytanie samej książki, ale zabranie się do napisania recenzji. W każdym razie, jest godzina 1:25, a ja siedzę na dworcu autobusowym w Toruniu i piszę recenzję. Mam teraz bardzo dużo wolnego czasu.

Po tym jak skończyłem czytać część pierwszą, tzn „Igrzyska Śmierci” od razu miałem ochotę na przeczytanie części drugiej…

Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego pięknego dnia mając niewielką chwilę wolnego czasu wstąpiłem do Empiku. Przechodziłem między regałami, dokładnie wiedząc gdzie szukać. Kroczyłem w stronę regału oznakowanego TOP10. Od razu ujrzałem czerwoną okładkę z Kosogłosem. Już nawet nie mogłem się powstrzymać i przeczytałem pierwszą stronę zaraz po dotknięciu, a nawet wychodząc mało nie potrąciłem innego regału z książkami…:)

O samej autorce chciałbym powiedzieć, że chyba jest mistrzynią świata w tym co robi. Uwielbiam czytać jej książki… Tzn, nie wiem czy mogę tak powiedzieć po przeczytaniu dopiero 2 książek tej autorki, ale jak na tą chwilę, dla mnie jest po prostu wspaniała. Szukałem każdej wymówki, żeby nie przestawać czytać. Oczywiście taka jest kolej rzeczy, że gdy ja zabieram się do czytania nagle mam milion spraw do załatwienia, ale i tak większość odkładałem na bok… bo mam „Igrzyska”.

Nie chcę się za bardzo wdawać w szczegóły. W pierścieniu ognia to książka dla wszystkich ,którzy mają mało po pierwszej części. Radzę dobrze – nie czekajcie na ekranizację, bo chociaż dobra to jednak nie da się wszystkiego zawrzeć w filmie. Na pewno, jak w większości przypadkach z resztą, książka – lepsza. Czytanie „W Pierścieniu Ognia” zajęło mi 2 dni, oczywiście z „nauką” = ), szkołą i spotykaniem się z przyjaciółmi. Można powiedzieć, że po przeczytaniu kilku pierwszych stron, tak jak część pierwsza, leci sama. Nawet nie czułem zmęczenia przy czytaniu tej lektury, co nazbyt często odczuwałem przy Tolkienie. Oczywiście, Tolkien to wielki artysta, a „Władca Pierścieni”, to ponad czasowe dzieło i nie mam prawa tego kwestionować, ale jest tam jednak ogrom opisów, które jak na razie (to należało by podkreślić) nie podobają mi się. Może jeszcze do tego nie dojrzałem, może kiedyś znów sięgnę po Tolkiena z zaciekawieniem i zdziwieniem… ( A może po prostu zrobiłem ten błąd, że obejrzałem najpierw film? )

Ale do Igrzysk, a konkretnie do „W Pierścieniu Ognia”. Jak już powiedziałem, książka leci sama. Wystarczy zacząć czytać, a nawet się nie zorientujemy kiedy jest połowa, lub pod koniec, a najbardziej… kocham w niej te niespodziewane zwroty akcji. Nawet takie intrygi, które układałem sam w mojej głowie…Nic nie było w stanie przewidzieć tego co zaraz wydarzy się w książce, ale to chyba cały jej urok.

Katniss – czyli główna bohaterka już kilka razy sprzeciwiła się Kapitolowi. Jak można się domyślić, nie spodobało im się to… Po pierwszej części miałem nawet takie wrażenie, no przecież co może się wydarzyć, skoro wszystko się tak idealnie skończyło? Oczywiście książka znów nas zaskakuje.

 Teraz mogę powiedzieć, że ze wszystkich książek jakie czytałem. Do tej pory jako pierwszą polecił bym tę. Nie Harrego Pottera, nie Władcę Pierścieni, ale właśnie trylogię „Igrzysk Śmierci”,  Suzanne Collins – jest niesamowita…

Komentarze czytelników

2 komentarzy do “,,W Pierścieniu Ognia” – Suzanne Collins”

  1. ~Matek pisze:

    Ciekawa recenzja, bardzo zainteresowała mnie pierwsza część książki, a po przeczytaniu Twojego artykułu czuję się zmuszony do zaczęcia lektury części drugiej ;)

  2. ~Domi*-* pisze:

    Zaczęłam czytać Igrzyska śmierci po tym jak czytałam Twoją recenzję . I no naprawde mi się podobała , choć jej nie skończyłam – brak czasu . Mam całą trylogię i postanowiłam przeczytać KIEDYŚ .. :D

Komentuj