"Dobra książa to rodzaj alkoholu – też idzie do głowy" – Magdalena Samozwaniec
poniedziałek Grudzień 18th 2017

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

,,W Pierścieniu Ognia” – Suzanne Collins

 

Długo mi to wszystko zajęło… No może nie czytanie samej książki, ale zabranie się do napisania recenzji. W każdym razie, jest godzina 1:25, a ja siedzę na dworcu autobusowym w Toruniu i piszę recenzję. Mam teraz bardzo dużo wolnego czasu.

Po tym jak skończyłem czytać część pierwszą, tzn „Igrzyska Śmierci” od razu miałem ochotę na przeczytanie części drugiej…

Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego pięknego dnia mając niewielką chwilę wolnego czasu wstąpiłem do Empiku. Przechodziłem między regałami, dokładnie wiedząc gdzie szukać. Kroczyłem w stronę regału oznakowanego TOP10. Od razu ujrzałem czerwoną okładkę z Kosogłosem. Już nawet nie mogłem się powstrzymać i przeczytałem pierwszą stronę zaraz po dotknięciu, a nawet wychodząc mało nie potrąciłem innego regału z książkami…:)

O samej autorce chciałbym powiedzieć, że chyba jest mistrzynią świata w tym co robi. Uwielbiam czytać jej książki… Tzn, nie wiem czy mogę tak powiedzieć po przeczytaniu dopiero 2 książek tej autorki, ale jak na tą chwilę, dla mnie jest po prostu wspaniała. Szukałem każdej wymówki, żeby nie przestawać czytać. Oczywiście taka jest kolej rzeczy, że gdy ja zabieram się do czytania nagle mam milion spraw do załatwienia, ale i tak większość odkładałem na bok… bo mam „Igrzyska”.

Nie chcę się za bardzo wdawać w szczegóły. W pierścieniu ognia to książka dla wszystkich ,którzy mają mało po pierwszej części. Radzę dobrze – nie czekajcie na ekranizację, bo chociaż dobra to jednak nie da się wszystkiego zawrzeć w filmie. Na pewno, jak w większości przypadkach z resztą, książka – lepsza. Czytanie „W Pierścieniu Ognia” zajęło mi 2 dni, oczywiście z „nauką” = ), szkołą i spotykaniem się z przyjaciółmi. Można powiedzieć, że po przeczytaniu kilku pierwszych stron, tak jak część pierwsza, leci sama. Nawet nie czułem zmęczenia przy czytaniu tej lektury, co nazbyt często odczuwałem przy Tolkienie. Oczywiście, Tolkien to wielki artysta, a „Władca Pierścieni”, to ponad czasowe dzieło i nie mam prawa tego kwestionować, ale jest tam jednak ogrom opisów, które jak na razie (to należało by podkreślić) nie podobają mi się. Może jeszcze do tego nie dojrzałem, może kiedyś znów sięgnę po Tolkiena z zaciekawieniem i zdziwieniem… ( A może po prostu zrobiłem ten błąd, że obejrzałem najpierw film? )

Ale do Igrzysk, a konkretnie do „W Pierścieniu Ognia”. Jak już powiedziałem, książka leci sama. Wystarczy zacząć czytać, a nawet się nie zorientujemy kiedy jest połowa, lub pod koniec, a najbardziej… kocham w niej te niespodziewane zwroty akcji. Nawet takie intrygi, które układałem sam w mojej głowie…Nic nie było w stanie przewidzieć tego co zaraz wydarzy się w książce, ale to chyba cały jej urok.

Katniss – czyli główna bohaterka już kilka razy sprzeciwiła się Kapitolowi. Jak można się domyślić, nie spodobało im się to… Po pierwszej części miałem nawet takie wrażenie, no przecież co może się wydarzyć, skoro wszystko się tak idealnie skończyło? Oczywiście książka znów nas zaskakuje.

 Teraz mogę powiedzieć, że ze wszystkich książek jakie czytałem. Do tej pory jako pierwszą polecił bym tę. Nie Harrego Pottera, nie Władcę Pierścieni, ale właśnie trylogię „Igrzysk Śmierci”,  Suzanne Collins – jest niesamowita…

„Władca Pierścieni” – Trylogia – J.R.R. Tolkien

John Ronald Reuel Tolkien urodził się 3 stycznia 1892 roku w Orani (dziś RPA). Jest autorem wielu powieści, które rozgrywają się w mitycznym świecie zwanym Śródziemiem.  Jego dzieła to Władca Pierścieni, Hobbit – czyli tam i spowrotem i Silimalirion, czyli książka której J.R.R. Tolkien nie zdążył dokończyć. (Książkę tę dokończył jego syn, Christopher). Mało kto wie, że w dzieciństwie Tolkien został ukąszony przez tarantulę i to między innymi dlatego wielkie i obrzydliwe pająki często ukazywały się w jego dziełach, lub o tym, że znał on wiele języków i uczył się także polskiego, ale nie potrafił się nim posługiwać gdyż stwierdził, że jest za trudny. J.R.R. Tolkien zmarł 3 września 1973 roku, w Anglii.
Wiele książek przysparza emocji, czy to strachu czy wzruszenia, czy może nienawiści. Władca pierścieni to ksiązka, przy której czułem coś w stylu fascynacji. Zastanawiałem się czy to dobry wybór, wiedziałem od początku, że Tolkien i jego literatura to ciężki orzech do zgryzienia i nie myliłem się. Z pewnością cięższe od wszystkich książek jakie czytałem. Do rzeczy. Władca Pierścieni – bo o tym mowa, to ciężka przeprawa. Jako fan takiej literatury trochę dziwnie mi pisać, że Tolkienowskie dzieła nie przypdły mi do gustu. A może inaczej… Podobały mi się sytuacje.. walki, różnorakie bitwy. Bo w tych momentach to czasem aż dech w piersiach zapierał, ale bywały długo ciągnące się opisy. Mozolnie wtedy przewracałem strony wyczekując tylko kolejnego, ciekawszego rozdziału.  Dopiero w drugim tomie „Dwie Wieże” wpadłem w rytm, to według mnie najlepsza z części. Warto też napomknąć, że książka naszpicowana jest różnego rodzaju pieśniami i rymowankami, a cała historia śródziemia jest na prawdę bardzo ciekawa, lecz styl, którym został napisany „Władca Pierścieni” nie spodobał mi się. Jednakże książka warta uwagi…
Od pierwszego momentu bardzo spodobała mi się książka. (jako przedmiot) Wydana na wspaniałym papierze, który nie ukrywając bardzo pomógł mi w czytaniu, a nie preferuję raczej śliskich papierów. Bardzo ładnie i estetycznie oprawiona okładka. Cóż tu więcej mówić, gdy się spojrzało to tylko czytać nic więcej…
Do przeczytania tejże książki zachęciły mnie także ekranizacje. Wyreżyserowane przez Petera Jacksona (który wyreżyserował ostatnimi czasy także Hobbita). Wydane w wyśmienitych trzech częściach. O jakości tego filmu świadczyć mogą zdobyte Oscary. Cała trylogia nominowana była do Oscarów 30 razy z czego zdobyła 17 statuetek…
W świecie, w którym zło tylko czyha, na każdy nasz błąd wydajemy się być takim małym Hobbitem, któremu powierzony został los całego Śródziemia. Mały bezbronny Hobbit, który nie wierzy w swoje umiejętności musi przeciwstawić się siłom zła. Oczywiście nie będzie sam…
Podsumowując, „Władca Pierścieni” to ciężka książka, lecz warto ją przeczytać. Zafascynowanie, które towarzyszyło mi przy czytaniu sprawiło, że na pewno sięgnę po Hobbita, ale boję się kolejnej książki pełnej zanudzających mnie momentami opisów. Daję szkolne 4+.Trzy Pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem,Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach,

 

Trzy pierścienie dla elfów pod otwartym niebem,
Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach,
Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych,
Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronie
W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie,
Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć,
Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać
W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie.

Trzy pierścienie dla elfów pod otwartym niebem,
Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach,
Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych,
Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronie
W Krainie Mordor,gdzie zaległy cienie,
Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć,
Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać
W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie.

 

John Ronald Reuel Tolkien urodził się 3 stycznia 1892 roku w Orani (dziś RPA). Jest autorem wielu powieści, które rozgrywają się w mitycznym świecie zwanym Śródziemiem.  Jego dzieła to Władca Pierścieni, Hobbit – czyli tam i spowrotem i Silimalirion, czyli książka której J.R.R. Tolkien nie zdążył dokończyć. (Książkę tę dokończył jego syn, (Christopher). Mało kto wie, że w dzieciństwie Tolkien został ukąszony przez tarantulę i to między innymi dlatego wielkie i obrzydliwe pająki często ukazywały się w jego dziełach, lub o tym, że znał on wiele języków i uczył się także polskiego, ale nie potrafił się nim posługiwać gdyż stwierdził, że jest za trudny. J.R.R. Tolkien zmarł 3 września 1973 roku, w Anglii.

 

Wiele książek przysparza emocji, czy to strachu czy wzruszenia, czy może nienawiści. Władca pierścieni to ksiązka, przy której czułem coś w stylu fascynacji. Zastanawiałem się czy to dobry wybór, wiedziałem od początku, że Tolkien i jego literatura to ciężki orzech do zgryzienia i nie myliłem się. Z pewnością cięższe od wszystkich książek jakie czytałem. Do rzeczy. Władca Pierścieni – bo o tym mowa, to ciężka przeprawa. Jako fan takiej literatury trochę dziwnie mi pisać, że Tolkienowskie dzieła nie przypdły mi do gustu. A może inaczej… Podobały mi się sytuacje.. walki, różnorakie bitwy. Bo w tych momentach to czasem aż dech w piersiach zapierał, ale bywały długo ciągnące się opisy. Mozolnie wtedy przewracałem strony wyczekując tylko kolejnego, ciekawszego rozdziału.  Dopiero w drugim tomie „Dwie Wieże” wpadłem w rytm, to według mnie najlepsza z części. Warto też napomknąć, że książka naszpicowana jest różnego rodzaju pieśniami i rymowankami, a cała historia śródziemia jest na prawdę bardzo ciekawa, lecz styl, którym został napisany „Władca Pierścieni” nie spodobał mi się. Jednakże książka warta uwagi…

Od pierwszego momentu bardzo spodobała mi się książka. (jako przedmiot) Wydana na wspaniałym papierze, który nie ukrywając bardzo pomógł mi w czytaniu, a nie preferuję raczej śliskich papierów. Bardzo ładnie i estetycznie oprawiona okładka, oraz wyśmienicie wykonane rysunki listów w środku, czyli odwzorowanie języka Krasnoludów. Cóż tu więcej mówić, gdy się spojrzało to tylko czytać nic więcej…

Do przeczytania tejże książki zachęciły mnie także ekranizacje. Wyreżyserowane przez Petera Jacksona (który wyreżyserował ostatnimi czasy także Hobbita). Wydane w wyśmienitych trzech częściach. O jakości tego filmu świadczyć mogą zdobyte Oscary. Cała trylogia nominowana była do Oscarów 30 razy z czego zdobyła 17 statuetek…

W świecie, w którym zło tylko czyha, na każdy nasz błąd wydajemy się być takim małym Hobbitem, któremu powierzony został los całego Śródziemia. Mały bezbronny Hobbit, który nie wierzy w swoje umiejętności musi przeciwstawić się siłom zła. Oczywiście nie będzie sam…

Podsumowując, „Władca Pierścieni” to ciężka książka, lecz warto ją przeczytać. Zafascynowanie, które towarzyszyło mi przy czytaniu sprawiło, że na pewno sięgnę po Hobbita, ale boję się kolejnej książki pełnej zanudzających mnie momentami opisów. Daję szkolne 3+.

Wszystkie zdj pobrane z google.pl

Kilka info o wydaniu :
Warszawskie Wydawnictwo Literackie
MUZA SA
Tłumaczenie Maria Skibniewska

12.12.2012

Z tą dziwną datą wzięło mnie na dodanie nowego wpisu. A tak właściwie, to zdajecie sobie sprawę, że to ostatnia taka data w tym stuleciu? Smutno nie? Apropo…w książkach czeka mnie teraz ciężka przeprawa. Władca Pierścieni. Uwielbiam film, książka niczego sobie, ale nie oceniam dopóki nie doczytam do końca.

Poza książkami zajmuję się airsoftem, dlatego też o tym także pojawi się Blog. : ) – dam linka!

Czekajcie na Władcę, przy okazji : 
https://www.facebook.com/Wydawnictwo.Insignis?fref=ts
– lajkujcie, szerujcie i komentujcie. można wygrać wiele książek. Tymczasem ja dalej zabieram się do czytania. = ) Do zobaczenia wkrótce…

„Harry Potter i Kamień Filozoficzny” – J.K Rowling

„Jeżeli sądzisz, że w dobie komputerów sztuka czytania zanikła, zwłaszcza wśród dzieci, to niezawodny znak na to, że jesteś MUGOLEM!”

To była moja pierwsza przeczytana książka.Przyznaję się bez bicia, że pamiętam jak z niechęcią słuchałem od kogo kolwiek o „Harrym Potterze”. Pamiętam jak sięgnąłem pierwszy raz po książkę pod tym tytułem w bibliotece szkolnej. Skończyłem lekcje i poszedłem do domu. Pamiętam jak pierwszy raz z ciekawością zajrzałem do książki. Pierwsza,druga,trzecia strona. Tego samego dnia skończyłem na ponad połowie książki nie czując nawet upływu czasu. Byłem po prostu oczarowany. To było tak jakby ta magia z książki, magia „Harrego Pottera” przeszła na mnie. Jakby ktoś na prawdę użył czarodziejskiej różdżki, ażeby mnie zaczarować i nagle z wielkiej nienawiści jaką darzyłem wszystko co związane było z „Harrym Potterem” zakochałem się w tej książce bez reszty. Nie potrafiłem się oderwać od żadnej strony. Nie potrafię opisać podniecenia jakie towarzyszyło mi przy przeczytaniu mojej pierwszej książki „od deski do deski”, ale i nie potrafię opisać tego jak bardzo zafascynowany byłem przygodami „Harrego Pottera”…

J.K Rowling jest Brytyjską pisarką, która urodziła się 31 lipca, 1965 roku. Jest ona autorką serii „Harry Potter”. Z wykształcenia jest filologiem klasycznym. Rowling ma trójkę dzieci, w okresie poprzedzającym stworzenie serii „Harry Potter” cierpiała na depresję kliniczną. Sama o sobie mówi „Jo”, a Joanne mówił do niej tylko ktoś, kto był na nią wkurzony. Napisała całą serię Pottera, do tego kilka dodatkowych książek do całej serii i kilka parę  książek w ogóle nie dotyczących „Harrego”. To wyśmienita pisarka i na pewno każdy chociaż raz w życiu powinien przeczytać (chociaż), jedną z Jej książek! Chociaż…

…teraz chyba nie znam osoby, która nie znała by tej książki z racji, nawet na genialną ekranizację. Osobiście uważam,że Harry jest najlepsza książką dla młodzierzy, a mówiąc o mnie, to po dziś dzień sięgam po tę książkę i  każdym razem, czytam ją z takim samym zaciekawieniem, fascynacją i wielką przyjemnością. : )

„Eragon” – Christopher Paolini

„Jeden chłopiec… Jeden Smok… Świat pełen przygód…”

Eragona napisał Christopher Paolini, 15-to letni chłopiec… Myślę więc, na ile dobra może być książka napisana przez 15-to letniego chłopca? Dobra! Na prawdę dobra. Chociaż nie na tyle, ażeby skraść moje serce. Nie byłem tak wczytany,żeby zapomnieć o całym świecie i czytać tylko Eragona. W dwóch słowach… „nie kopie” . Chociaż twierdzę, że „Eragon” to tylko książka na nudne wieczory, to na pewno z ciekawością sięgnę po tom II.

Jeżeli kogoś zafascynowała ekranizacja i stwierdził, że musi przeczytać książkę to na pewno się nie rozczaruje. O samej książce? Fanom fantastyki na pewno przypadnie do gustu. Jeżeli jednak ktoś nie przepada za fantastyką, to wątpię,  aby się dobrze wczytał.

„Operacja Geronimo” – Chuck Pfarrer

„…2 maja 2011, chwila po godzinie 1 w nocy, Pakistan …Geronimo,Echo.KIA” – Te słowa oznaczają tylko jedno…

Osama Bin Laden nie żyje. Książka opowiada o samej akcji unieszkodliwienia Osamy jak i o historii Amerykańskich oddziałów NAVY SEAL Team six i nie tylko. Kupiłem ją kilka dni po premierze. Dowiedziałem się o niej oglądając „Wiadomości” w telewizji. Chodziłem po księgarniach z myślą „muszę ją mieć…” Dostałem ją tylko w 1 księgarni w mieście… Książka dobra. Na pewno dla tych, którzy ciekawi są jak zginął wódz największej organizacji terrorystycznej. Jak i dla tych, którzy uwielbiają polityczne zagadki. Sam autor jest byłym żołnierzem SEAL Team six, lecz „w stanie spoczynku”. Dzięki temu miał okazję na żywo rozmawiać z kolegami po fachu, którzy brali udział w akcji zabicia Bin Ladena.

Dzięki tej książce dowiedzieć się można tego,co oglądał w relacji na żywo Barack Obama w czasie trwania słynnej akcji „Włócznia Neptuna”. Książka pomimo kilku nudnawych momentów i długo ciągnących się, zawikłanych wątków politycznych przypadła mi do gustu. Można się wczytać.

„Igrzyska Śmierci” – Suzanne Collins

Słyszę dzwonek do drzwi. To listonosz, na pewno. Dostałem od Cioci omówioną przez nas książkę. Sam zdziwiłem się faktem,że książka szła pocztą tylko 1 dzień! Od razu zabieram się do czytania…

Ta książka była świetna! Nic innego nie przychodziło mi do głowy po przeczytaniu ostatniego zdania. Myślałem o niej ciągle. Czy to na dworze z kolegami czy zaproszony na coniedzielny obiad u Taty…

Katniss to dziewczyna mieszkająca wraz z mamą i młodszą siostrą Prim, w 12 Dystrykcie.  Wraz z jej przyjacielem Gale’m często poluje w lesie obok Dystryktu co jest zabronione.  Świetnie radzi sobie podczas polowania łukiem. W dzień dożynek zostają wylosowane dwie osoby w wieku od 12 do 18 lat. Dwie osoby, które mają godnie reprezentować 12 Dystrykt podczas Głodowych Igrzysk. Po tym jak zostaje wylosowana siostra Katniss, Prim. Katniss zgłasza się na ochotnika. Z 24 trybutów-zawodników wybranych po kolei z każdego dystryktu-zostanie przy życiu tylko 1,któremu nie zajrzy w oczy już głód i nędza.

Ta książka na prawdę przyciąga. Nawet teraz kiedy skończyłem ją czytać myślę o niej bezustannie. Niedługo zabieram się do tomu drugiego, mam nadzieję,że nastąpi to jak najszybciej. Już nie mogę się doczekać, ażeby znów zanurzyć się w świat „Igrzysk Śmierci”.

„Dobra książa to rodzaj alkoholu – też idzie do głowy”

Trochę o mnie…

Jestem Karol mam 17 lat,mieszkam w małej miejscowości,koło Torunia. Chodzę do Technikum w  Toruniu.

Uwielbiam czytać, bez książek chodzę jak narkoman na głodzie co chwila wyszukując coś nowego. Gustuję w fantastyce i horrorach, ale nie gardzę innymi książkami.